Zadośćuczynienie za wypadek przy stosunkowo niewielkich konsekwencjach zdrowotnych

Adwokat Rozwód Wrocław
Czy warto wzywać Policję, gdy jeden z rodziców utrudnia drugiemu kontakty z dzieckiem?
7 maja 2018
Radca Prawny Wrocław
Skrócenie zakazu prowadzenia pojazdów
4 czerwca 2018
Radca Prawny Wrocław

aplikant adwokacki Adam Henclewski

Zadośćuczynienie za wypadek przy stosunkowo niewielkich konsekwencjach zdrowotnych

 

Przepisy Kodeksu cywilnego (art. 444 i 445 § 1 k.c.) stwarzają możliwość uzyskania zadośćuczynienia za krzywdę, której doznaje osoba w związku z uszkodzeniem ciała lub rozstrojem zdrowia. Powołane przepisy stanowią podstawę dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia od firm ubezpieczeniowych za udział w kolizji drogowej (a kolokwialnie mówiąc po prostu stłuczkę), w której uczestnik poniósł krzywdę.

Często zdarza się, że wypadek drogowy szczęśliwie nie kończy się poważniejszym uszkodzeniem ciała, pozostawia jednak trwały ślad w psychice, (np. lęki komunikacyjne) oraz niesie za sobą uciążliwą konieczność udania się do szpitala na badania, czy noszenia kołnierza ortopedycznego, prowadzenia oszczędnego trybu życia, ograniczenia sportu.

Czy w takiej sytuacji możliwe jest uzyskanie zadośćuczynienia mimo braku dosłownie rozumianych uszkodzeń ciała, czy innego rodzaju rozstroju na zdrowiu?

Od kilku lat w orzecznictwie polskich sądów na popularności zyskuje stanowisko, zgodnie z którym zadośćuczynienie jest na tyle indywidualną kwestią, że przesłanki przyznania go lub nie, powinny być wyznaczane wyłącznie przez sąd wydający orzeczenie w sprawie. Mierzenie doznanej krzywdy wyłącznie za pomocą wysokości doznanego uszczerbku na zdrowiu zostało wręcz sklasyfikowane jako niedopuszczalne uproszczenie.

I tak, za przesłankę umożliwiającą przyznanie zadośćuczynienia, w myśl orzecznictwa Sądu Najwyższego (vide: wyrok SN z dnia 14 grudnia 2010r. sygn.: I PK 95/10), uznać można także samą obawę o stan zdrowia, czyli działanie podważające poczucie bezpieczeństwa zdrowotnego. Sam więc fakt, że doświadczyliśmy nieprzyjemnego zdarzenia, może być traktowany jako przesłanka do przyjęcia, że zagrożone zostało (niejako pośrednio) nasze zdrowie. Krzywda w tym przypadku polegać będzie na odczuwaniu cierpień psychicznych związanych z zagrożeniem zdrowia, a co za tym idzie – wzmożonego stresu, wpływającego destrukcyjnie na psychikę.

Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 19 marca 2008r. o sygn.: I PK 256/07 wskazał również, że specyfika uczuć bólu i psychicznej krzywdy zakłada ich subiektywizm. Nie można więc umniejszać znaczenia takich uczuć i emocji – każdy, nawet niewielki uszczerbek na zdrowiu, wymaga rekompensaty. Warto więc nie zakładać z góry, że w obliczu braku widocznych następstw wypadku, a istnienia jedynie” przykrych wspomnień i przeżytego stresu, uzyskanie zadośćuczynienia jest niemożliwe.

Niezależnie od powyższego należy także wiedzieć, że najczęściej kolizje drogowe sprowadzają się do urazu typu whiplash, przypominającego smagnięcie biczem i dotyczą odcinka szyjnego kręgosłupa. Do tego urazu dochodzi z reguły w wyniku uderzenia innego pojazdu w tył pojazdu poszkodowanego, przy niewielkiej prędkości. Uraz spowodowany jest nagłym zgięciem szyi – po odrzuceniu głowy przez zagłówek poszkodowany uderza podbródkiem w klatkę piersiową. Siły działające na kręgosłup mogą podczas uderzenia dochodzić nawet do kilkuset kilogramów. Zdarza się, że na początku objawy uszkodzeń nie są widoczne z uwagi na odruchowe napięcie mięśni stabilizujących odcinek szyjny kręgosłupa i dopiero po upływie kilku godzin, a nawet dni, pojawiają się dolegliwości na tle ortopedycznym, ale i neurologicznym, które mogą utrzymywać się od kilka miesięcy do kilku lat.

Wiedza niniejsza sprawia, że zarówno sądy powszechne, jak i Sąd Najwyższy z reguły zajmują stanowisko zmierzające do zadośćuczynienia za sam udział w kolizji, bowiem niemal zawsze wiąże się on z krzywdą osoby w niej uczestniczącej.

apl. adw. Adam Henclewski

Dodaj komentarz